Rozdział 46.

  • Napisane 7 maja 2013 o 17:03

Po wyjściu z hotelu od razu wpadliśmy z impetem do jednej z taksówek, które stały na parkingu. Były to rzecz jasna taksówki specjalnie przeznaczone dla klientów hotelu, aby jeszcze bardziej ułatwić im życie. Nie miałam wtedy czasu o tym myśleć, ale przez głowę przeleciała mi myśl, że to naprawdę przydatne.

- Do szpitala w Milkowie prosimy.

Usłyszałam zniecierpliwiony głos Kingi. Nie trzeba było dokładnie opisywać, którego szpitala, ponieważ był on tylko jeden w tej miejscowości. Taksówka ruszyła, a żadne z nas się nie odzywało. Kuba może i nieraz potrafił doprowadzić człowieka do szału, ale jednak był to nasz przyjaciół, a już w szczególności mój i Kamila przyjaciel. Martwiliśmy się o niego, tak jakby należał do naszej rodziny. W sumie, tak czułam. Droga, którą przebyliśmy ciągnęła się niesamowicie, miałam wrażenie, że przejechaliśmy już setki kilometrów, a tak naprawdę nie byliśmy jeszcze w połowie.

Nareszcie dotarliśmy na miejsce. Kamil zapłacił taksówkarzowi, a ja, Kinia i Aśka od razu popędziłyśmy do szpitala słysząc za nami tupot Kamila, który raczej również biegł. W środku przystanęliśmy zdezorientowani. Co teraz? Kogo się pytać? Co robić? Na szczęście Aśka była nieco zorientowana w „szpitalnych” sprawach i od razu ruszyła do recepcji. Miła Pani poinformowała nas, że Pan Jakub Laskowiak leży w Sali numer10, awidząc nasze miny (bo rzecz jasna ta informacja niewiele nam dała) dodała, gdzie owa sala się znajduję. Rzuciliśmy tylko szybkie „dziękuję” i popędziliśmy we wskazanym kierunku. Przed wejściem do sali stał jeden z lekarzy. Widząc nas zagrodził nam drogę.

- Państwo są z rodziny?

- Nie, ale jesteśmy bardzo bliskimi przyjaciółmi.

- Hmm.. to dziwne…

- My musimy do niego wejść, prosimy!

Nie ustępowałam. Lekarz potrząsnął głowę, jakby dopiero co obudził się z transu.

- Tak, oczywiście możecie Państwo wejść. Mówiąc „dziwne” miałem na myśli to, że nie pojawiła się jeszcze rodzina pana Jakuba.

Zdałam sobie sprawę z tego, że lekarz ma rację. Dostałam olśnienia.

- Kamil, wiesz jak ja Cię lubię prawda? Pogadasz sobie jeszcze z Kubą, zadzwoń teraz do jego rodziców okej? Może oni nie wiedzą…

- … Nie, to niemożliwe. Rodzina została poinformowana, jako pierwsza.

Wtrącił lekarz. Kuba i tak wyciągnął komórkę z zamiarem zadzwonienia do jego rodziców. Zdezorientowane przez chwilę spoglądałyśmy po sobie, aż w końcu wzdychając jednocześnie, weszłyśmy do sali. Kuba leżał na łóżku przy oknie. Był prawie, że cały obandażowany.

- Kuba! Ty idioto!

Wykrzyknęłam z oskarżycielską miną.

- Jesteś najbardziej bezmyślnym chłopakiem, jakiego znam!
Aśka mówiąc to, pomagała sobie ręką machając nią z wojowniczą miną.

- Jak tylko stąd wstaniesz dostaniesz tak w dupę, że się nie ogarniesz!

„Kropkę nad i” musiała postawić Kinia. Stojąc tak z wściekłymi minami spoglądałyśmy na Kube. Ten za to uśmiechnął się do nas tym olśniewającym uśmiechem.

- Miłe powitanie, nie ma co.

Ciśnienie opadło od razu. Z jękiem usiadłam na krześle obok łóżka i przytuliłam go. Usłyszałam cichy syk. Od razu odskoczyłam od niego jak oparzona.

- To nic. Przeżyję takie bóle, jak masz mnie przytulać.

Kinia z Aśką spojrzały na siebie porozumiewawczo a ja spuściłam głowę. Kątem oka zerknęłam jak dziewczyny również go przytulają. Po jakimś czasie do sali wparował Kamil z taką samą wojowniczą miną, jaką zapewne my miałyśmy. Zanim zdążył cokolwiek powiedzieć, Kuba go wyprzedził…

- Wiem, wiem jestem totalnym idiotą i najbardziej bezmyślnym człowiekiem na świecie. A, no i oczywiście dostanę porządnie w dupe.

Kamil uniósł brwi i uśmiechnął się. Znałam tą minę. Kojarzył na całego. Wybuchnęliśmy jednocześnie śmiechem. Znaliśmy siebie doskonale i wiedzieliśmy, co oznaczają nasze miny.

- Nie to miałam na myśli…

Jęknęła trochę czerwona na twarzy Kinia. Atmosfera na sali rozluźniła się.

- Wiesz jak nas przestraszyłeś?

Z pretensją w głowie Kamil zwrócił się do Kuby.

-, Ale nic mi takiego nie jest, jestem tylko trochę połamony. Nie ma, co panikować. Fajnie od czasu do czasu czuć, że jest się ważnym dla kogoś.

Wyszczerzył się do nas, ale spoglądał wyłącznie na mnie. Wewnętrznie darłam się na całego. Nie powinien dawać mi takich znaków… wie dobrze, że nie jest mi łatwo. Przesiedzielibyśmy całą noc u Kuby, gdyby nie to, że mieliśmy ograniczony czas wizyty. Mogliśmy wpaść dopiero następnego dnia. Jednak podczas tego czasu, spędzonego w szpitala dowiedzieliśmy się przynajmniej, co i jak. Nasz wojownik miał złamaną rękę, dużo siniaków na ciele i prawdopodobnie przez długi czas będzie to odczuwał, ale… faktycznie, miał szczęście. Pożegnaliśmy się z nim i uspokojeni ruszyliśmy do domu… to znaczy, Kamil do domu, my, dziewczyny do hotelu. Myślałyśmy, że chłopaki będą już spali, a okazało się, że wszyscy siedzieli na sofie. Oczy mieli podkrążone, widać było, że najchętniej zamknęliby je i odpłynęli.

- Niall…, po co na mnie czekałeś skarbie?

Aśka od razu usiadła obok niego i przytuliła go do siebie. Lou był jeszcze na tyle trzeźwy, że skrzywił się.

- I co? Z Kubusiem wszystko dobrze?
- Mógłbyś sobie odpuścić tą ironię. Tak, na szczęście nie zrobił sobie nic poważnego. Ale nie jest z nim idealnie.

Odprychnęłam. Mój chłopak w odpowiedzi pokręcił głowę, po czym poszedł do naszego pokoju/sypialni. Nie powiem, zabolało mnie to, ponieważ Harry z Niallem aktualnie przytulali swoje dziewczyny, a mój buntownik oczywiście musiał pokazać, jak bardzo i bez powodu jest zazdrosny. Strasznie mnie to irytowało.

- Ja jeszcze wezmę prysznic, bo czuję się po tym szpitalu koszmarnie nieświeża. Idźcie spać miśki. I to nie mówię SPAĆ…

Przy tym zrobiłam palcami cudzysłów.

- … Tylko naprawdę SPAĆ.

Puściłam do nich oczko, a oni tylko się roześmiali. Posłuchali mojej rady, ponieważ gdy byłam już w łazience słyszałam jak rozchodzą się do pokoi. Spokojnie rozebrałam się i opluskałam ciało. Narzuciłam tylko na siebie koszulę, rozczesałam ponownie włosy i ruszyłam do pokoju. Louis leżał już w łóżku i raczej spał. Właściwie to na pewno spał. Mogłam to wywnioskować po jego chrapaniu. Położyłam się obok, tak żebym widziała jego twarz.

- Tak bardzo Cię kocham.. Czemu tego nie rozumiesz?

Szepnęłam i delikatnie pogłaskałam go po poliku. Następnie odwróciłam się na drugi bok, zamknęłam oczy i próbowałam zasnąć. Nie wiedziałam, że w tym czasie Lou otworzył oczy i, że słyszał moje słowa.

- BUDZIĆ SIĘ! JUŻ! ŚPIOCHY, JEST 11!

Kto tak krzyczy, litości… otworzyłam oczy, tworząc z nich raczej szparki (nie kojarzcie zboczuchy :D) i rozejrzałam się po pokoju. No tak, na naszym łóżku skakał Zayn i uderzał we mnie oraz Tomma poduszkami. Zresztą nie tylko on, Liam też miał tu swój wkład.

- Chłopaki, dajcie spokój…

Mruknęłam zniecierpliwiona przewracając się na drugi bok, przodem do mojego chłopaka. On, będąc już obudzonym przyciągnął mnie do siebie, po czym naciągnął na nas kołdrę tak, że przykryła nas całych.

- Taa.. najpierw przykryją się kołdrą, a zaraz będziemy słyszeć jęki. Założysz się?

Usłyszeliśmy głos Zayna. Drań. Lou jednak się roześmiał cicho. Zaczął muskać ustami moją szyję dołączając czasem język.

- Daj mi spokój. Już nie jesteś obrażony?

Mimo, że było mi bardzo przyjemnie musiałam to powiedzieć. Nie chciałam, żeby było, że jakoś szybko zapominam. Odrzuciłam kołdrę, tak, że było nas z powrotem widać. Było to tak szybko, że Lou nawet nie zdążył odsunąć się od mojej szyi.

- Kurde. Prawie.

Powiedział zawiedziony Zayn. Chwyciłam poduszkę i rzuciłam w niego.

- Wynocha z pokoju zboczeńce!

Wskazałam palcem na drzwi nie mogąc powstrzymać się od uśmiechu.

- PRZEPRASZAM BARDZO, ALE JA NIC NIE MÓWIŁEM.

Zainterweniował Daddy broniąc się.

- Ale przyjąłeś zakład!
- Skąd wiesz? Byłaś pod kołdrą!

-, Bo gdybyś nie przyjął, to byś coś powiedział!

- Nieprawda, bo mógłbym się odwrócić do niego ple…

- … Zamknij się Payne! Ty też masz wyjść! Już!

Nie mogli się obrazić, dlatego, że mówiłam to wszystko z humorem. Cały czas szczerzyłam się jak głupia. Do pokoju wparowały dwie parki przyklejone do siebie.

- Obudziliście ich?

Zapytał Niall.

- Nie przeszkodziliście?

Tym razem to Harry. Zresztą.. Po co ja to mówię (piszę?), Można się domyślić.

- Jezu… żyję wśród zboków, samych zboków…

Objęłam rękoma głowę, dając tym samym znać, że jestem załamana.

-, Co to jakiś spisek?!

Przeleciałam wzrokiem po wszystkich. No… oprócz Tomlinsona. Ci wszyscy jednak zamiast mi odpowiedzieć, szczerzyli się tylko tak, jakby byli chorzy psychicznie. Miałam już się położyć, jednak zauważyłam jak w tym samym momencie moi przyjaciele szykując poduszki w ruch. Automatycznie się podniosłam, a oni cofnęli poduchy. Spisek. Zdecydowanie.

- No dobra! Już wstajemy! Widzicie? Wstaję…

Tommo cały czas do nich mówiąc wstawał. Jako, że powiedział „wstajeMY” nie miałam wyjścia i też musiałam wstać. Zadowoleni wycofali się z pola bojowego.

Po całym wyszykowaniu (mam tu na myśli ubieranie się, malowanie, czesanie i ogólną poranną toaletę) zasiedliśmy wszyscy do śniadania. Zajadałam ze smakiem sałatkę, którą zamówili. Byłam strasznie głodna po tym wszystkim. Lou to zauważył i nie mógł powstrzymać śmiechu.

- Jedz, jedz. Na zdrowie kochanie.

- Nie odzywaj się do mnie.

Warknęłam tylko i wróciłam do opychania się. Miałam gdzieś to, że wszyscy inni jedzą kulturalnie a tylko ja, jem jak świnia. Byłam wśród swoich. Pomyślałam, i zaraz potem uśmiechnęłam się do mojej myśli.

- Mam pomysł!

Wykrzyknęła niespodziewanie Asia powodując spadnięcie mojego widelca.

- I musiałaś to wykrzyknąć w momencie cichy, kiedy ja byłam zatopiona w myślach?
Zapytałam ją z sarkazmem. Ona na to przesłała mu buziaka i wzruszyła ramionami. Pff, cała ona.

- Zabieram was dzisiaj na zakupy!

Chłopaki wywrócili oczami.

- Serio myślisz, że oni pójdą?

Odezwała się Kinia wskazując po kolei każdego z chłopaków, po czym zerknęła niewierzącym wzrokiem na Asie.

- Prędzej mi kaktus wyrośnie.

Wyciągnęłam swoją dłoń i popukałam palcem drugiej dłoni sam jej środek.

- Zgadzam się z nią chyba… po raz pierwszy.

Zmarszczył brwi Niall. W odpowiedzi wywaliłam do niego język.

- Ojejku, wszystko musicie przekręcić. Oczywiście, że miałam tylko na myśli dziewczyny.

Teraz za to dało się usłyszeć westchnienie ulgi ze strony piątki przystojniaków.

- To ja idę coś znaleźć odpowiedniego na ten wypad.

Podekscytowana pobiegłam do pokoju, gdzie otworzyłam szeroko szafkę. Na drzwiach szafy znajdował się kalendarz. Widząc dzisiejszą datę opadła mi szczęka. 31 stycznia. To dlatego Asia chcę się wybrać na zakupy…

 

może nie przywitałam was jakimś mega zajebistym rozdziałem, ale jest. Jejku, boję się, że zrezygnowałyście z czytania, dlatego, że mnie tak długo nie było… :c jednak mam nadzieję, że zostałyście ze mną. Moje lenistwo nie zna granic, do tego dorzuci się brak weny i… masakra gotowa. Z tego rozdziału nie jestem zadowolona, nie sprawdzałam go i mam nadzieję, że wszystko jest składnie i dobrze.Po prostu.. chciałam już napisać bo dopadły mnie strasznie wyrzuty sumienia. Kocham was aniołki i jeszcze raz przepraszam, że tak długo mnie tu nie było. ♥

Komentarze (6) do Rozdział 46.

  1. ~anulla ;* pisze:

    Faaaaajny rozdział *.*
    Czekam z niecierpliwością na następny :)
    xx

  2. ~werciaa pisze:

    Jestes prze zajebista kocham cie i nic i nikt nigdy tego nie zmieni kocham jak piszesz ..!! Jestem ciekawa co sie stanie z kubo louis musi mu sie powstawic temu bydlakowi ktory zeby zblizyc do siebie anie pobil sie debil i to bez komentarza ! Na Nastepny rodzial moglabys mi dac dedykacje ??:-) twoja wierna czytelniczka niska :D

  3. ~karcia1 pisze:

    No przecież nie zapomniałyśmy od tym opowiadaniu. Ja praktycznie codziennie wchodziłam i sprawdzałam czy nie pojawił się rozdział. Rozdział jest boski, wręcz WOW. Pozdrawiam :)

  4. ~Oluss *.* pisze:

    no tak, znowu pisze komentarz na telefonie o 6 rano, no okej O.o otóż muszę przyznać, jestem z ciebie dumna, Anno :D ja tu codziennie wchodzilam i do siebie gadałam „napisała, napisała… KURWA, NIE NAPISAŁA!” XD cholera napisałabym mini rozprawkę, ale nie, no bo kto zrobiłby NORMALNĄ klawiaturę w moim telefonie -.-’ więc oświadczam, iż rozdział Ci sie udał. nie będę się już rozpisywać, bo mnie palce bolą a zaraz jeszcze do szkoły ide więc ADIJOS.:3

  5. Nie zapomniałam, piszę! :D
    „- Do szpitala w Milkowie prosimy.” – W Milkowie? o.O Okeeej, nie wnikam :D
    Jezu, wyobrażam sobie naszego Kubusia, znaczy nie naszego ale wiesz o co mi chodzi xd i jak on leży w szpitalu i w ogóle xd hahahahhaha, o boże
    „Miła Pani poinformowała nas, że Pan Jakub Laskowiak [...]” Laskowiak? xd specjalnie wplątałaś do jego nazwiska słowo „laska” czy tak sobie wymyśliłaś? xd
    „Zdałam sobie sprawę z tego, że lekarz ma rację. Dostałam olśnienia.
    - Kamil, wiesz jak ja Cię lubię prawda? Pogadasz sobie jeszcze z Kubą, zadzwoń teraz do jego rodziców okej? Może oni nie wiedzą…” hahahahhahah, jakbym na serio ciebie widziała xd
    „Kuba i tak wyciągnął komórkę z zamiarem zadzwonienia do jego rodziców. ” – Błąd, powinno być „Kamil i tak wyciągnął komórkę [...]” Tak, wiem czepiam się :D
    „- Kuba! Ty idioto!” Jakie miłe powitanie… :D
    „Ten za to uśmiechnął się do nas tym olśniewającym uśmiechem.
    - Miłe powitanie, nie ma co.” Tym olśniewającym uśmiechem? No, dobra, przyznaję, on na prawdę ma olśniewający uśmiech :D Iii.. Kuba czyta mi w myślach! :O niedobrze.. :D
    „- To nic. Przeżyję takie bóle, jak masz mnie przytulać.” MACHO! Hhahahahaha, pamiętasz powalisza? na nk: Przezwisko: Maczo xd źle napisał xd
    „- Wiem, wiem jestem totalnym idiotą i najbardziej bezmyślnym człowiekiem na świecie. A, no i oczywiście dostanę porządnie w dupe.” hahahahhaha, o boże, jakie skojarzenia.. hahahahhahahahha, nie, nie mogę xd
    „Fajnie od czasu do czasu czuć, że jest się ważnym dla kogoś.” Wielkie ego -.-
    „- I co? Z Kubusiem wszystko dobrze?” Tommo, ogarnąłbyś tą zazdrość, to jest żałosne :D
    „Idźcie spać miśki. I to nie mówię SPAĆ…
    Przy tym zrobiłam palcami cudzysłów.
    - … Tylko naprawdę SPAĆ.” I od razu przypomina się gif z Niall’em.. :D
    „otworzyłam oczy, tworząc z nich raczej szparki (nie kojarzcie zboczuchy :D )” To trzeba było napisać, że zmrużyłaś oczy, a nie kurde, szparki xd „Marek władca szparek”.. hahahhaha :D
    „- Taa.. najpierw przykryją się kołdrą, a zaraz będziemy słyszeć jęki. Założysz się?” Hhahahhahah, Zayn, kocham cię :D
    „- Nieprawda, bo mógłbym się odwrócić do niego ple…
    - … Zamknij się Payne! Ty też masz wyjść! Już!” Jaka agresja.. hahahahahahahhaha :D
    „- Nie przeszkodziliście?” Hhahahahahhaha, właśnie za to go kocham <3
    "Przeleciałam wzrokiem po wszystkich." A gdyby tak skreślić tam "wzrokiem po" Przeleciałaś [...] wszystkich? :D hahahahhaahh :D
    "- No dobra! Już wstajemy! Widzicie? Wstaję…" Jak do niedorozwiniętych.. :D
    "Miałam gdzieś to, że wszyscy inni jedzą kulturalnie a tylko ja, jem jak świnia." Hahhahahahahah
    „- Serio myślisz, że oni pójdą?” Lou lubi zakupy! W każdym razie tak napisał w książce „Siła marzeń [...]” ;P
    „- Prędzej mi kaktus wyrośnie.” Zależy gdzie ci ten kaktus wyrośnie.. :D
    „Wyciągnęłam swoją dłoń i popukałam palcem drugiej dłoni sam jej środek.” Więc chodziło Ci o dłoń.. To wiele wyjaśnia :D
    „Widząc dzisiejszą datę opadła mi szczęka. 31 stycznia. To dlatego Asia chcę się wybrać na zakupy…” Jeśli dobrze myślę to w twoim opowiadaniu „jutro” urodziny Hazzy :D
    THE END :D

  6. ~lemmeluvlou pisze:

    super że już wróciłaś ♥ czekając na rozdział wchodziłam na bloga codziennie xd
    a ten jest bardzo fajny :D czekam na następny xx

Dodaj komentarz


  • RSS