Rozdział 44.

  • Napisane 2 kwietnia 2013 o 14:57

Na skejcie jak zwykle było sporo ludzi. Po bokach stały grupki przyjaciół świetnie się bawiących. Nie zdziwiło mnie wcale, jak nagle te wszystkie grupki spojrzały w naszym kierunku. Ścisnęłam mocniej dłoń Louisa nie będąc przyzwyczajona do takiej uwagi. On za to uśmiechał się do wszystkich, zresztą jak wszyscy moi przyjaciele. No… oprócz dziewczyn. One były tak samo skrępowane jak ja. Zerknęłam na Kube a ten sprawiał wrażenie nieco… zawstydzonego? Nie rozumiałam. Czyżby się wstydził naszego towarzystwa? A może… chłopaków? Nie, na pewno nie. Usłyszałam naraz Kamila.

- Chodźcie na te dwie ławki. Posiedzimy, pogadamy… Asia? Idziesz?

Niall objął ją mocniej w talii.

- Asia idzie.

Uśmiechnął się szeroko do niego. Za szeroko… sztucznie. Ach ta zazdrość. Zaraz po tej mojej myśli zachciało mi się śmiać. Współczułam Aśce, a równocześnie mogłam współczuć sobie. O ile się nie myliłam, to Lou też był zazdrosny. A wiadomo, że niepotrzebnie. Wszyscy ruszyliśmy w kierunku ławek, ale podczas tej drogi panowała cisza. Dopiero, jak usiedliśmy rozmowę zaczął Zayn.

- Fajnie tu macie.

Kamil zmarszczył brwi.

-, Co on gada? Tylko trochę znam angielski.

Roześmiałam się. Teraz doczekałam się zdziwionych spojrzeń chłopców z 1D. Nie rozumieli Kamila, a on nie rozumiał ich. Dosyć kiepsko.

- Teraz będę tłumaczem? Ee. Dobra.. Zayn stwierdził, że jest tu fajnie.

Zadowolony Kamil skinął głową. On chyba nic do nich nie miał… w przeciwieństwie do Kuby. Spojrzałam na niego odruchowo a on akurat patrzył na mnie. Zaciskał usta w kreskę siedząc pomiędzy Kinią a Aśką. Dziewczyny posłały mi zmęczone spojrzenia. Widocznie z nim o tym gadały. Ale do niego przecież nic nie trafia. Zrobiłam minę typu „daj spokój…”. Ale on tylko wzruszył ramionami. Poczułam nagle jak jestem w powietrzu, a już po chwili siedziałam na kolanach Tomma. Kuba wydawał się jeszcze bardziej spięty. Zrezygnowana oparłam podbródek na czuprynie Lou i rozejrzałam się po ludziach będących na skejcie. Parę dziewczyn, których nigdy nie lubiłam spoglądało na nas teraz zszokowane. A właściwie na mnie, siedzącą na kolanach Louisa. Czyżby mój chłopak zrobił to specjalnie? A co mi tam. Pochyliłam się, po czym pocałowałam Tomlinsona, był to namiętny pocałunek. Następnie ponownie spojrzałam na grupkę dziewczyn i uśmiechnęłam się do nich wesoło. Wydawały się zszokowane. Kuba niespodziewanie wstał i zaczął mówić po angielsku do Louisa…

- No dobra. Mam propozycję. Mam dwie deski. Pokażesz, na co Cię stać? Mamy specjalne miejsce.

Przy tym wskazał na rampy. Otworzyłam szeroko oczy. Czy on zwariował? Lou nie wydawał się zachwycony. Musiałam zareagować.

- Nie, to nie jest dobry pomysł Kuba.

- A co? Twój Loui nie umie?

Zaśmiał się dość… chamsko. Zmrużyłam oczy. Co on gada? Wzbierała się we mnie złość. Tominson w tym czasie dał mi znak, żebym zeszła z jego kolan.

-, Ale Lou… nie musisz…

- Jest okej Ania. Mogę spróbować.

Z ociąganiem usadowiłam się na ławce. Nie podobało mi się to. Jeszcze raz spojrzałam błagalnie na Kube. Nie reagował. Za to podburzony Liam wstał.

-, Co to ma być?! Jakieś zawody o względy Anki?! Do przedszkola z takim czymś!

Tym samym podsunął mi myśl, dlaczego to robi. SERIO?! Nie, to nie mogło tak być. Kuba przez chwilę wydawał się zawstydzony, ale nie długo.

- Po prostu chcę poznać go bliżej. Nie walczę o względy Anki. I bez tego jestem jej bliski.

Uśmiechnął się do nich, a Lou ścisnął mocniej moją rękę. Ałłłł. Syknęłam. Spojrzał na mnie jakby nagle obudził się z zimowego snu.

 

- Przepraszam Aniul. Kuba, idziemy.

Ruszyli idąc obok siebie w kierunku ramp. Natychmiastowo wstałam a za mną wszyscy pozostali. Poszliśmy za nimi. Inni użytkownicy skejta nie spuszczali z nas wzroku. Lou stanął po jednej stronie rampy, Kuba po drugiej. Patrzyli na siebie niczym Ci zawodnicy na ringu… jakby mieli się zaraz pobić. Czułam jak szybko biję mi serce, jak boję się o nich. Kuba może jeszcze umiał jeździć..  Ale Louis? Przecież on nie miał o tym zielonego pojęcia. Start. Pierwszy zjechał Kuba. Wywijał na tej desce jakby robił to od dziecka. Nie wiedziałam czy wypada mi patrzeć czy nie… to tak, jeżeli teoria Liama była prawdziwa. Gdy ruszył Louis rozległy się poszeptywania wśród ludzi i zaczęli się powoli schodzić. Mi samej opadła szczęka.

- On jest genialny!

Krzyknęła Kinia z szerokim uśmiechem. Harry za to uśmiechnął się jak dumny ojciec… ten sam uśmiech widziałam u pozostałych członków 1D. No tak, rodzina. Kamil tylko posłał Kubie spojrzenie typu „zmiażdży Cię!”. Spuściłam wzrok i uśmiechnęłam się. Byłam dumna, chociaż chciałam ot ukryć. To mój chłopak. Nie zauważyłam nawet, kiedy Liam, Niall, Harry i Zayn znaleźli deski i wkroczyli na rampy. Teraz jeździli wszyscy pokazując, jacy są genialni. Po jakimś czasie dołączył do nich także Kamil. Nasza trójka przyjaciółek śmiała się i klaskała. Lou z Kubą za to nie spuszczali się z oczu a ich wzrok nie był przyjazny… nienawidzili się. Cholera, tak było. W pewnym momencie Kuba ściągnął kurtkę, jako, że jest mu gorąco. Z dziewczynami wybuchnęłyśmy śmiechem, jednocześnie przypominając sobie nasze teorie o tym, że Zayn jest gorący. A przecież Kuba to praktycznie klon Zayna. Porozumiewałyśmy się nawet bez słów. W końcu skończyli i zeszli z ramp. Lou z Kubą szli w moim kierunku. Jeden, co chwilę wyprzedzał drugiego, jak gdybym miała być ich ofiarą… Doszli równocześnie.

- I jak?

Uśmiechnął się do mnie mój przyjaciel.

- Super! Byliście genialni!

Odwzajemniłam uśmiech. Kuba nie był zachwycony tym stwierdzeniem.

- Jak… Ja?

- Aaaa. No dałeś popis Kubuś, super.

W tym momencie spojrzał jakby z wyższością na Louisa. Za to on spuścił głowę. Ja pierdziele, już mam dość.

- Ałłłłł…

Oboje równocześnie spojrzeli na mnie ze strachem w oczach. Dla innych mogłoby być to urocze, dla mnie-okropne.

-, Co się dzieję Anka?

Kuba chwycił moją jedną dłoń, którą przyłożyłam do głowy. Lou zauważył to, ale nic nie powiedział. Patrzył na mnie tylko z niepokojem.

- To tylko głowa…, ale boli. Chyba chcę już iść.

- Możemy iść do mnie.

Nie poddawał się. Jednak Tomlinson teraz zareagował.

- Chciałbym Ci przypomnieć, że Ania teraz mieszka z nami w hotelu. To nie będzie konieczne. Po prostu do niego wrócimy.

Mówiąc to splótł nasze palce. Klatka piersiowa Kuby unosiła się szybko. Był wkurzony. Zerknął na mnie pytająco.

- Ja… ja chyba bym wolała wrócić do hotelu.

Zagryzłam wargę zdezorientowana. Nie chciałam zranić żadnego. Mój przyjaciel tylko skinął głową, cmoknął mnie w poliko i poszedł. Skrzywienie na twarzy Tomlinsona jednak zostało.

- Ten całus mógł sobie darować.

- Och daj spokój…

Mruknęłam, nadal udając jak to bardzo boli mnie głowa.

- Poczekaj tu na mnie słońce. Przekażę tylko innym, że idziemy. Okej?

- Mhm.

Mruknęłam siadając na ławce. Patrzyłam na grupkę moich przyjaciół, którym przekazywał teraz mój chłopak wiadomość. Jednocześnie na mnie spojrzeli. Już po chwili stali przy mnie.

- Bardzo Cię boli?
- A może powinniśmy jechać do lekarza?
- Kurczę Anka…

Nawet nie rozróżniałam, kto, mówił, co. Lou odgonił ich dyskretnie i już po paru minutach szliśmy sami w kierunku hotelu. Spojrzenia zdziwionych grupek ludzi odprowadzały nas. Tym bardziej, że po prostu mnie obejmował bojąc się, że upadnę. Po jakimś czasie doszliśmy do hotelu, gdzie będąc już w pokoju rozłożyłam się na łóżku. Uffff, wreszcie spokój.

- Zrobić Ci jakieś herbaty kochanie? A może ma jakieś inne życzenia moja ślicznotka?

Uśmiechnął się do mnie. Kochałam jego uśmiech. Kochałam jego całego.

- Połóż się tu obok mnie…

Poprosiłam. Posłuchał mnie. Leżeliśmy do siebie przytuleni. Musiałam podjąć ten temat.

- Musicie się z Kubą jakoś dogadać…

- Z nim? Nie da się.

- Musi być jakiś sposób.

- Ale ja chciałem! Sama widziałaś jaki on jest… najchętniej zapakowałby Cię w karton i zawiózł do siebie, żeby mieć Cię tylko dla siebie.

- Przesadzasz…

- Jest w Tobie zakochany jak ten idiota. Przecież wie, że nie ma u Ciebie szans.

Podniosłam się na łokciu.

- On nie jest we mnie zakochany Lou. To mój przyjaciel… a ja jestem jego przyjaciółką.

- Tak? To powiesz mi, dlaczego to akurat na mnie się tak uwziął?
- Oooo, to nie prawda… was wszystkich nie lubi.

W tym momencie dostrzegłam na jego twarzy uśmiech rozbawienia.

- Uwierz, to mnie nie obchodzi czy on nas lubi czy nie. Po prostu chcę Ci uświadomić, że nie jesteś dla niego tylko przyjaciółką.

Ponownie opadłam na jego klatę.

- Bzdury gadasz.

Westchnął. Czułam jego dłoń wędrującą po moich plecach. Było mi dobrze. Leżeliśmy tak z pół godziny rozmawiając już o czymś przyjemniejszym. Nagle rozległ się trzask zamykanych drzwi a Tommo odruchowo wstał gotów w każdej chwili pobić złoczyńcę. Uśmiechnęłam się rozbawiona. Po chwili w drzwiach do naszego pokoju stanął wkurzony Niall. Zmarszczyłam brwi.

- Niall? Co się stało?

- Poszła z nim? Rozumiecie? Zaprosił ją na lody, a ona tak po prostu z nim poszła.

- Rozumiem, że Aśka.

Westchnąwszy, stwierdził Louis. Horan usiadł na łóżku obok mnie, będąc wzburzonym.

- Zbieraliśmy się już wszyscy razem do hotelu, ale Kamil stwierdził, że on by poszedł jeszcze na lody. Aśce spodobał się ten pomysł i zaczęła nas namawiać, ale nikt nie podzielał ich entuzjazmu. No to ona stwierdziła, że w takim razie pójdą sami. Ona i Kamil.

- Niall… odychaj chłopie.

Usiadłam na dywanie, naprzeciwko niego po turecku. Lou usadowił się obok niego na łóżku i w tej chwili liczył jego oddechy, zmuszając go do zwolnienia.

- Po prostu Kamil miał ochotę na loda. Ona też.

Tomlinson odwrócił wzrok, ale byłam w stanie dojrzeć na jego twarzy uśmiech, jakby zaraz miał wybuchnąć śmiechem. Zboczeniec. Sama miałam ochotę się roześmiać, ale ze względu na Niallera utrzymywałam powagę.

- No pewnie! A potem zaprosi ją do siebie, rozmowa rozmowa, a skończy się w łóżku.

Tym razem Tommo nie wytrzymał i wybuchnął śmiechem. Zgromiliśmy go oboje wzrokiem.

- Eeeee… właśnie… przypomniałem sobie śmieszną historię. To ten.. ja idę się napić wody.

Z czerwoną twarzą od śmiechu wyszedł z pokoju. Ten to ma wyczucie. Wzięłam głęboki wdech i ponownie spojrzałam na mojego przyjaciela.

- Musisz się otrząsnąć chłopie i nie obrażać Aśki. Ty nawet sobie nie wyobrażasz jak ta dziewczyna Cię kocha.

- Kocha mnie? Skąd wiesz?

-, Bo to raczej nie ja, ani nie Kinia w całym swoim pokoju na ścianach napisała „Niall, I love you, mraaaaaaaaaaaaaaaaau!” i to nie ja krzyczałam, co noc przez okno „Niall! Wracaj do łóżka!” Tak, że sąsiedzi zaczęli ją dziwnie traktować i do cholery to nie ja ruchałam się z plakatem! Dobra… to jest temat do dyskutowania, ale… NO!

Zakończyłam swoją przemowę. Nialler patrzył na mnie z powagą, jednak po chwili wybuchnął śmiechem. Poczułam satysfakcję. A jego śmiech doprowadził i mnie do śmiechu.

- Ona na serio tak robiła?

- Tak.

Roześmiał się jeszcze głośniej, tak, że Tomlinson wszedł do pokoju zaniepokojony. Widząc nas obu płaczących ze śmiechu zrobił minę „wtf?”, A potem… znowu wyszedł. Po długim czasie się ogarnęliśmy.

- Już Cię głowa nie boli?
Zapytał podejrzliwie chłopak. Przejrzał mnie.

- A piśnij, chociaż komuś słówko…

Znowu zaczęliśmy się śmiać. Nadeszła noc… emocjonująca noc.

 

Za wszystkie ewentualne błędy przepraszam xd haha, uwielbiam czytać wasze komentarze wiecie? Oluss, Mysia-Chan – moje mistrzynie. XD hahahahaha. Także no, wasze komentarze muszą się znaleźć obowiązkowo pod tym rozdziałem tak? :D kocham was, hahaha. No i ten, Diana, Stylesowa też.. mają być :D i pozostali zresztą też xd wiecie, że jak dla mnie to komentarzy mogłoby być nawet sto. Ej przepraszam was, że nie było W PIĄTEK rozdziału ale po prostu znowu dopadł mnie brak weny.. masakra. No ale już jest <3 hahaha, wczorajszy dzień na twitterze był BOSKI. ♥ ktoś też stworzył fejma? :D ja byłam………. IAN SOMERHALDER :D przynajmniej przez jeden byłam bogiem seksu ♥ a raczej.. byłEM. XD hahah. także no. Pogadałam sobie z Niną, poromansowałam.. spoczko było. Nie będę wam spamować. piszcie mychole <3

mój twitter – @tomlinsonowa. 

Komentarze (9) do Rozdział 44.

  1. ~sarra pisze:

    rozdział jak zawsze genialny :) lou, kuba i te ich „walki” i nienawistne spojrzenia… to rozwala, ale jeśli kuba rzeczywiście się w „tobie zakochał, to bedzie zle. Nialler i jego problemy- poszła z nim. Poszłą z nim na lody! rozumiecie?! hah chciałabym mie takie zmartwienia… :)) ok,koncze. mam nadzieje ze nastepny rozdzoał będzie szybko (albo chociaz jakis znak zycia od ciebie)….i zycze więcej weny. gimnazjalisci, a przde wszystkim narazie szóstoklasisci: egzaminy juz niedługo…. powodzenia :)

  2. ~Dianaaa pisze:

    Ło kurde, od razu wpisało mój nick i e-mail O.o.Grzeczna przeglądarka XD. Czytamy :D. Hmmm szczerze? To faktycznie bym się skrępowana xd. Oj Niall ty zazdrośniku D *zaciera ręce* Zemsta jest słodka XD. ,,Następnie ponownie spojrzałam na grupkę dziewczyn i uśmiechnęłam się do nich wesoło. Wydawały się zszokowane.” HAHAHA już to widzę :D! ja taka rozkojarzona czytam to ,,Mam dwie deski.” i takie ,,O_o?” i ,,Ahaaaa do jeżdżenia” xd. Pomyślałam o czym innym XD. Hahaha Kuba chce się wywyższać :D. ZAZDROŚĆ, ZAZDROŚĆ SIĘ LEJE NICZYM WODOSPAD! ,,Co to ma być?! Jakieś zawody o względy Anki?! Do przedszkola z takim czymś!” Daddy kocham cię :D! ,,Aniul” XD? ANIUL XD? Matko, idziesz i jak takie radary wszyscy za tobą .-.. ,,On jest genialny!” Genialne zgaszenie :D! Już widzę te ich zazdrosne spojrzenia na siebie XD. ,,Kuba ściągnął kurtkę, jako, że jest mu gorąco. Z dziewczynami wybuchnęłyśmy śmiechem, jednocześnie przypominając sobie nasze teorie o tym, że Zayn jest gorący”- No tak, przecież Zayn jeździ w pobliżu xd. ,,Jeden, co chwilę wyprzedzał drugiego” Wiedziałam XD! ,,Doszli równocześnie.

    - I jak?

    Uśmiechnął się do mnie mój przyjaciel.

    - Super! Byliście genialni!” – PRZECIĄŻENIE SYSTEMU! ZA DUŻO SKOJARZEŃ ;__;!! Ja pierdziele ciebie coś boli (nie wiem czy udajesz XD) a oni jak takie chamy wywyższają się jeden przez drugiego .-.. ,,Zagryzłam wargę” NO WIEDZIAŁAM! KIEDYŚ SE PRZEGYZIESZ TĄ WARGĘ XD! Współczuję jej XD. No wiedziałam, że udajesz :D. BAD ANNE, BAD XD! ,, Bardzo Cię boli?
    – A może powinniśmy jechać do lekarza?
    – Kurczę Anka…” No i coś zrobiła, coś zrobiła xd? Nie ładnie xd. Zapierdzielaj na spowiedź xd. ,,najchętniej zapakowałby Cię w karton i zawiózł do siebie, żeby mieć Cię tylko dla siebie.” w walizce jest wygodniej… ,,- Oooo, to nie prawda… was wszystkich nie lubi.” że tak zacytuję mariolkę: ,,szczera jesteś, wiesz?” xd. Jezus Maria Nialler O.o. Jaka siła o.o. NO SERIO? WYSZŁAM Z KAMILEM? Jeszcze trzaśnij rozstanie to cię zamorduję o północy i zakopię na ogrodzie ;___;. ,,- Po prostu Kamil miał ochotę na loda. Ona też.” ………………………………………………………………………………………………….. Koniec z tobą………………………………………………………………………………….. Aśka się czuje jak dziwka, wychodzę razem z nią ;__;! ,, No pewnie! A potem zaprosi ją do siebie, rozmowa rozmowa, a skończy się w łóżku.” Oj nie przesadzaj ;p ,,- Kocha mnie? Skąd wiesz?” wątpi O.o? ,,„Niall, I love you, mraaaaaaaaaaaaaaaaau!” i to nie ja krzyczałam, co noc przez okno „Niall! Wracaj do łóżka!” Tak, że sąsiedzi zaczęli ją dziwnie traktować i do cholery to nie ja ruchałam się z plakatem!” Co ty kuźwa ze mnie robisz XD? Ja się tak nie zachowuję ;___;. ,,ale… NO!” Typowe zakończenie anki! Jeszcze ten śmieszek na końcu i masz zakończenie w stylu anki xd. ,,Nadeszła noc… emocjonująca noc.” O.o? NO I KURNA ZNOWU SKOŃCZYŁAŚ! PISZ NASTĘPNY!!! ;____; Idę po korni udupić cię za trzymające w napięciu zakończenie ;___;. Dobra idę się pogodnić z ojcem z piłą łańcuchową (O mad father mi chodzi XD) bo mam ochotę znowu przejść tą grę xd. Huhuhuhuh Joseph Devries mnie follownął bądź zazdrosna *___*. No to pisz następny xd. Dziękuję i dobranoc xd.

  3. ~~karcia1~~ pisze:

    Zajebisty rozdział. Jestem ciekawa co będzie w następnym. Ah Louis to po prostu nie wyżyta małpa. Cągle tylko jedno mu w głowie.

    ~Pozdrawiam~

  4. ~Olka ;DD pisze:

    ,,Kuba ściągnął kurtkę, jako, że jest mu gorąco. Z dziewczynami wybuchnęłyśmy śmiechem, jednocześnie przypominając sobie nasze teorie o tym, że Zayn jest gorący”- hahahah mój ulubiony moment w rozdziale. Dziewczyno ryjesz mi psychikę (chociaż i tak nie jest z nią już dobrze :D ) Te walki o względy Anki są genialne. Czekam na następny rozdział z niecierpliwością. Żeby był tak zryty jak każdy :D :D :D :D :D

  5. ~Surferka12 pisze:

    suuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuper!
    hhahahaahahahah pisz pisz pisz pisz pisz!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    ja nie umiem takich rozprawek no ale na serio bardzo fajny rozdział pośmiałam się troche :D
    ja chce next! :D !

  6. ~Oluss *-* pisze:

    No i znowu nie wiem, co napisać w komentarzu… jesteś dobra z wyrazów bliskoznacznych? To znajdź sobie wyrazy pokrewne do: cudownie, wspaniale, bosko, zajebiście itp.:D Google ANIA tłumacz? XD Współczuje. Aniul?! ANIUL?! Ogarniam jeszcze Aniulka, ale ANIUL?! XD Bez komentarza. A ja myślałam, że serio się wyjebie na tej rampie! A Ty mi takie emocje zepsułaś, pff.. xd Szkoda, że moja mama się nie zachowuje rano przed szkołą tak jak Louis na „ból głowy” XD Kurde, przestraszyłam się tej reakcji Nialla XD ,,Po prostu Kamil miał ochotę na loda” SKOJARZENIA +18 XDD Hahah. Właśnie odkryłam, że to był chyba najdłuższy komentarz, jakikolwiek napisałam O.o Nie ma weryfikacji obrazkowej? xd Fenk ju soł macz.xd Oszczędziłaś 5 sekund mojego cennego życia.

  7. ~Anusia pisze:

    Dziś zaczęłam czytać i tak mnie wciągneło, że siedzę kilka godzin i czytam po kolei !! ;D przez ciebie wpadlam w nalog ! Zajebiście piszesz :3 czekam na następny rozdział
    Poozdrawiam

  8. ~molll pisze:

    no i co?! znów nie ma rozdziału ani żadnego ZNAKU ŻYCIA…!! ja wchodze tu codziennie i czekam. Ale chętnie poczekam, zeby przeczytac znow jakis bisty rozdział. zycze weny. aha, i jesli chodzi o ta ilosc komentarzy… ja nie pisze (jak zauwazyłąs) komentarzy, nie umiem pisac takich rozprawek itp. ,jednak cały czas czytam twój blog bo jest rewelacyjny,więc masz mi się juz więcej ilosciaą kom. nie zamartwiac. :) :D zrozumiano… ? :D jeszcze raz duzo duzo weny i czasu….

Dodaj komentarz


  • RSS